Czym jest modny tak ostatnio leadership, czyli przywództwo? Gdy prowadzę zajęcia z członkami zarządów i szefami przytaczam często stary gruziński toast. Otóż osoba go wznosząca opowiada najpierw o tym jak to Słońce, Wiatr i Deszcz założyły się, które z nich zdoła rozebrać siedzącą na trawie kobietę. Pierwszy do dzieła zabrał się Wiatr próbując silnymi podmuchami zedrzeć z kobiety ubranie. Niestety, czym wiatr mocniej dął tym kobieta bardziej się opatulała i kuliła. Następnie Deszcz zaczął zacinać i kobieta założyła płaszcz i skuliła się jeszcze bardziej. Deszcz dał za wygraną. Przyszła kolej na Słońce, które swoimi ciepłymi promieniami spowodowało, że kobieta sama się rozebrała. Na koniec tej opowieści Gruzin, który wznosi toast mówi: „Wypijmy za ciepły stosunek do kobiet”. Przytaczam tę historie, bo ona dobrze oddaje to, czym jest współczesny leadership. Otóż okazuje się, że ci szefowie, którzy dają swoim pracownikom swobodę działania, pozwalają im działać z wewnętrznej motywacji są najskuteczniejsi. Co zrobić jednak by ludzie pracowali z wewnętrznej potrzeby działania? Daniel Goleman, twórca pojęcia inteligencji emocjonalnej jest współautorem książki „New leaders”. Pierwsze cztery zdania tej książki brzmią „Wielcy liderzy poruszają nas. Budzą w nas pasję i to, co w nas najlepsze. Kiedy próbujemy wyjaśnić dlaczego są tak skuteczni, mówimy o strategii, wizji czy pociągających ideach. Ale rzeczywistość jest dużo prostsza; wielki leadership działa poprzez emocje.”Wiele lat temu, pracując w BBC jako szef warszawskiej redakcji chciałem pójść na studia MBA i ktoś mi powiedział „nie rób MBA skończ kurs leadershipu”. Nie byłem przekonany, bo wszędzie się liczy MBA a o żadnym ledershipie nikt wtedy nie słyszał. Ale ponieważ ufałem osobie, która mi to podpowiedziała i ceniłem ją poszedłem za tą radą. Gdy zacząłem byłem wściekły – na szkoleniu mówiono mi o tym, że najpierw muszę umieć zarządzać sobą, potem relacjami w swoim najbliższym otoczeniu, rodzinie, wśród znajomych. Potem mogę zacząć próbować panować na własnymi emocjami, a jak mi się to uda, to mogę spróbować panować nad emocjami innych, czyli nimi zarządzać. Początkowo myślałem, że to jakieś brednie. Moi koledzy na kursach MBA w tym czasie uczyli się mnóstwa przydatnych w zarządzaniu instrumentów, a ja dowiadywałem się, że muszę umieć zarządzać relacjami, nauczyć się siebie. Moja wściekłość nie miała granic. Powoli zacząłem jednak wsiąkać i rozumieć co do mnie mówią. Coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, że ludzie pracujący ze mną, moi podwładni kierują się w życiu i w pracy emocjami, ja działam pod wpływem emocji, moje emocje wpływają na nich, a ich emocje wpływają na mnie. Wszystko zależy od emocji. Skuteczni sprzedawcy dobrze wiedzą, że 100% wyborów ich klientów to wybory emocjonalne. Dlaczego w zarządzaniu miałyby działać inne zasady? Nie działają.
Czy jestem wystarczająco inteligentny
Można by przytoczyć wiele badań, które pokazują jak emocje decydują o naszych wyborach i decyzjach. Przeprowadzono badania próbujące odpowiedzieć na pytanie, co jest największą negatywną emocją ludzi, którzy pełnią funkcję liderów, muszą zarządzać innymi. Otóż okazuje się, że jest to strach przed tym, że nie mam bardzo wysokiego IQ, że muszę zarządzać ludźmi, którzy często są inteligentniejsi ode mnie. Często jest to obawa nie do końca uświadomiona i zwerbalizowana. Z innych badań wynika jednak, że istnieje wprawdzie pewna korelacja między IQ, a skutecznym zarządzaniem ludźmi. Otóż okazuje się, że osoby, które są skutecznymi szefami mają nieco wyższe IQ od średniej. Oznacza to, że mają w swoim otoczeniu ludzi, którzy mają wyższe od nich IQ. Te same badania pokazały równocześnie, że ludzie którzy mają bardzo wysokie IQ nie są wcale bardzo dobrymi szefami. Bo nie są wstanie znaleźć linii porozumienia ze swoimi podwładnymi. Pędzą jak TGV a ich ludzie nie zdążają wsiąść do ich pociągu. To z kolei wywołuje frustrację u tych szefów i dalej już jest tylko równia pochyła. Jeden ze skandynawskich pisarzy George Brandes napisał „Tłum będzie podążał za liderem, który jest dwadzieścia kroków przed nim. Ale jeżeli lider jest tysiąc kroków przed ludźmi, nie będą go widzieli, nie pójdą za nim.” Oznacza to, że wysokie IQ, to nie jest rzecz, której oczekuje się od skutecznych liderów. Co więcej, jest to cecha wręcz niepożądana. To, co jest naprawdę istotne i pomaga w zarządzaniu innymi to Inteligencja Emocjonalna czyli: Samoświadomość, świadomość wpływu, samokontrola i zarządzanie relacjamiA skoro mówimy o zarządzaniu relacjami to podstawą tutaj jest umiejętność dostrzeżenia emocji innych, na przykład ich pragnień i oczekiwań.A jakie jest podstawowe oczekiwanie podwładnych wobec ich szefa? Otóż badania pokazują, że dla ludzi najważniejsze jest by ich szef był człowiekiem uczciwym, wtedy chętnie idą za nim. Kolejną emocją ludzi jest strach przed porażką i niepewność, wynikające z szybkiego rozwoju technologii, postępującej globalizacji rynku i wielu innych czynników. Już dawno okazało się, że jedną z odpowiedzi na te lęki jest szef, który potrafi stworzyć wizję i zarazić nią ludzi, z którymi pracuje. Chodzi o to, żeby ludzie robili sami z siebie to, co powinni robić z wiarą i przekonaniem, że warto, bo mając na względzie interes swój i interes firmy, w której pracują. Wtedy działają najefektywniej i najskuteczniej.Chyba najlepiej współczesny leadership opisał Antoine de Saint Exuipery w słowach:Jeżeli chcesz zbudować statek nie zwołuj ludzi aby zbierali drewno, nie przydzielaj im zadań i pracy, ale naucz ich tęsknić za niekończącym się bezkresem oceanu.